Areszt wydobywczy i przedsąd

Proponuję dwa pojęcia z dziedziny prawa

1.ARESZT WYDOBYWCZY – tego rodzaju areszt znany był w czasach polowania na czarownice. czarownica zostawała osadzona i siedziałą aż się przyznała, albo obciążyła jakąś ważną osobę, na której zależało Wysokiej Inkwizycji. Poddawana była także próbie wody. Jeśli wrzucona wypłynęła na powierzchnię znaczyło to, że pomagał jej diabeł. Jeśłi utonęła, była winna, bądź niewinna. Osadzeni w areszcie wydobywczym plotą co im ślina lub ktoś na język podrzuci, wiedzą dobrze czego minister od nich oczekuje. Sądzą że zeznanie obciążajace pewne osoby pozwoli im się wydobyc z aresztu. Śledczy zaś oczekują, że od skruszonych ciężką dolą pod celą wydobędą to czego chcą i wszyscy są zadowoleni.
2.PRZEDSĄD – Przedsąd jest (nomen omen) ulubionym narzędziem Prawa i Sprawiedliwości. Prawie każdy z prominentów tej partii ma na swoim koncie jakiś przedsąd. Curiosum stanowi min. Ziobro jako Prokurator generalny i minister sprawiedliwości, który dokonał przedsądu na doktorze G, doktorze Orliczu i paru innych osobach. Również CBA lubi dawać do zrozumienia, że ma „porażające” dowody. Wszyscy oni wiedzą, ale nie powiedzą, jak dziad z wierszyka o maku i babie. Także na pani Barbarze Blidzie dokonano przedsądu. Kiedy już przedsąd zostanie ogłoszony i wypowiedziany, sądy i prokuratury wiedzą co robić – a przynajmniej wiedzieć powinny –
w jakim iść kierunku.

To by było na tyle, serdecznie Całą Redakcję pozdrawiam, gratuluje pomysłu

Krystyna Kofta
pisarka

Wpis “Areszt wydobywczy i przedsąd” skomentowano 3 razy

  1. Kropkozjad pisze:

    Sznowna Pani Krystyno!
    Gratuluję autorstwa pojęcia PRZEDSĄD!!! To bomba!!! Dosadne, syntetyczne ujęcie drańskiej insynuacji popełnienia przestępstwa, tak często stosowanej przez niemiłościwie nam stóżujących prawników z pod gwiazdy jasnej inaczej.
    O ile ARESZT WYDOBYWCZY, to instutucja nienowa a jej nazwa została „wydobyta” z kół prokuratorskich, to PRZEDSĄD jest instytucją prawa obecnie nowatorsko stosowanego, na zasadzie falandyzacji prawa ustawowego a jej nazwa, przez Panią zaproponowana, niewątpliwym uzupełnieniem polskiego słownictwa prawniczego.
    Jeszcze raz gratuluję obu pepozycji.

  2. Kropkozjad pisze:

    Przepraszam za „literówkę”. Oczywiście gratuluję obu propozycji.

  3. Qurquq pisze:

    Przedrostek ŁŻE-
    Nie wiem dlaczego nie zwrócono uwagi (a w każdym razie nie zauważyłem tego) na renesans tego przedrostka w „IV RP”.
    Po polsku można co najwyżej łgać jak pies, natomiast po rosyjsku przedrostek ten znaczy po prostu fałszywy. Ot gruby rusycyzm – można by pomyśleć – sugerujący że Bracia Wspaniali, którzy polszczyznom władajom dość miernie, o jakiś obcy język się otarli.
    Rzecz w tym, że w języku polskim przedrostek ten miał swój okres świetności w czasach gdy rusycyzmy były w dobrym guście – i był masowo stosowany w partyjno-propagandowym żargonie dla zdyskredytowania imperialistycznych łże-demokracji, łże-wolności w odróżnieniu od tych prawdziwych w Związku Radzieckim.
    Wzruszające jest to głębokie przesiąknięcie Braci PRLem: ta sama liturgia, ten sam język…

Dodaj komentarz